„Powrócić… ależ z wielką ochotą!”

Wśród wspaniałych Gości Teatru VARIETE jest i stała bywalczyni, która każdorazowo recenzuje nasze premiery. Pani Marto, dziękujemy, że od dwóch lat jest Pani z nami i zawsze dzieli się swoimi wrażeniami. Zachęcamy do przeczytania recenzji Pani Marty Nocoń. Dotyczy najnowszego spektaklu pt. „Powróćmy do tamtcyh lat” w reżyserii Janusza Szydłowskiego.

Kolejne przedstawienia 28 i 29 czerwca. Zapraszamy! Jeśli nie są Państwo jeszcze zdecydowani, może zmieni się to przeczytaniu poniższej recenzji.

Taniec Sokratesa, czyli „Powróćmy do tamtych lat” w Krakowskim Teatrze VARIETE.
W tytule nowej premiery w Teatrze VARIETE pojawia się leitmotiv ze starej piosenki Jerzego Jurandota i Henryka Warsa.
Powrócić… ależ z wielką ochotą!
Przecież przeważająca część wiernej publiczności tego teatru pamięta przedwojenne skecze, piosenki i dowcipy, choćby z chętnie oglądanego przed laty cyklu „W starym kinie”. W przedwojennych polskich filmach występowali aktorzy znani wcześniej z kabaretu i teatru.
Z tych filmów przetrwało wiele piosenek, szmoncesów, gagów, liczne skecze.
Wzruszający i piękny był ten powrót sentymentalny do dawnych lat!
Dlaczego więc zaczynam od tańca Sokratesa? – to zupełnie inna bajka przecież!
Tak…
Nie przypadkiem w finale tego roztańczonego, rozśpiewanego, radosnego wieczoru pojawia się Sokrates z wiersza Juliana Tuwima – jest w błogim nastroju, bo wino i ateńskie słońce rozgrzały mu krew, za nic ma powagę i konwenanse, chce się bawić, cieszyć się życiem, chce tańczyć, weselić się, wirować na przekór temu, czego oczekuje od niego obserwująca go i zgorszona gawiedź. On nie przejmuje się tym – mądrość może być radosna, uśmiechnięta, nie musi być pompatycznie poważna, nadęta i sztywna. Wspaniały jest pan Jerzy Trela w tej roli rozochoconego starca, który prowadzi zaczepny dialog z uczniem i swoja Ksantypcią, żartuje, ironizuje, prowokuje – i przy tym świetnie się bawi. Kiedy mędrzec przejawia witalność, afirmuje życie, zatraca się w tańcu – nawet jeden liść z wieńca laurowego mu nie spada!
Do takiej właśnie beztroskiej zabawy znów zaprosił dyrektor Teatru VARIETE pan Janusz Szydłowski. Jego wielki sentyment dla Mariana Hemara i innych twórców kabaretowych z okresu międzywojennego, a także współczesnych, wyraził się tym razem w wielu pięknych utworach. Ich ponadczasowa uroda uzyskała w tym przedstawieniu pełny blask. Dość powiedzieć, że pan Janusz Szydłowski przedstawia publiczności swoich uczniów, z których może być naprawdę dumny, i którzy zasługują na duże brawa. Pani Marta Bizoń obdarzona wspaniałym wibrującym głosem, naśladującym przedwojenne brzmienia! Utalentowana Barbara Garstka – śpiewaczka i skrzypaczka. Obie panie bardzo wyraziste aktorsko. Pan Karol Wolski – żywiołowy, wspaniale śpiewa i tańczy.
Widowisko zaczarowuje magią świateł i graficznymi świetlnymi motywami, utrzymanymi w stylistyce art deco, bezszelestnie przemyka pod schodami Czarny Kot… Zmysłowość i szyk podkreślają też kostiumy z epoki dwudziestolecia międzywojennego – wytworna elegancja, powab, kuszące bogactwo.
Ale to jeszcze nie wszystko, czym chciałabym zachęcić do obejrzenia tego spektaklu. Ogromne zdjęcia na plakatach w mieście kusiły od jakiegoś czasu – Anna Polony, Tadeusz Huk, Jerzy Trela. I to jest dopiero niespodzianka! – dramatyczni aktorzy, giganci krakowskich teatrów wykonują numery kabaretowe.
Boże, jak Oni to robią!
Cudowna, filigranowa pani Anna Polony – wzruszająca w piosence „Nikt, tylko ty”, ale i wywołująca huragany śmiechu w przezabawnym skeczu z panem Jerzym Trelą: na scenie dramatyczna powaga, fizyczny ból połączony z zamysłem sprytnej intrygi, a publiczność pokłada się ze śmiechu!
I absolutne hity wieczoru – „Co temu winien Tadzio, że jest taki śliczny” – ktoś zgadnie, o kim mowa… 🙂
A także brawurowo wyśpiewane i wytańczone przez trzech lekko zawianych gentlemanów „Pijackie tango”.
To już drugie przedstawienie w tym teatrze z udziałem pana Tadeusza Huka. Radość ogromna dla widzów, a mam wrażenie, że On sam również dobrze się bawi na tej scenie. Oby więcej!
Tyle o przedstawieniu.
PS. Nieśmiało tylko dodam, że chętnie bym zobaczyła Sokratesa tańczącego w chitonie… 😉
Należy jeszcze oddać sprawiedliwość chwili:
To nie jest najszczęśliwszy czas w naszym mieście. Zanim podniosła się kurtyna uczciliśmy chwilą ciszy pamięć Artysty, który zranił nam serca swym odejściem – Zbigniewa Wodeckiego.
Jak to jest i czy to dobrze, że bawimy się w czasie, gdy tak bardzo dotknął nas wszystkich smutek po Nim…
Oto własne słowa tego niezwykłego Muzyka – jakże bliskie filozofii Sokratesa:
„Co robić? – uświadomić sobie, że jutra może już nie będzie. Nauczyć się żyć chwilą, która jest. Taka postawa dotyczy zresztą nie tylko zabawy. To ideał życia w ogóle”.
Zatem – tańcz Sokratesie, póki życia starcza! To piękny widok, gdy mędrzec tańczy, chociaż ból albo niemoc serce mu rozrywa.
Śmiej się i baw się widzu… to teatr! To kabaret! To życie.
„Po to wiążą słowo z dźwiękiem kompozytor i ten drugi,
Żebyś nie był bez piosenki, żebyś nigdy jej nie zgubił,
Żebyś w sytuacji trudnej mógł lub mogła westchnąć z wdziękiem:
Życie czasem nie jest cudne, ale przecież mam piosenkę”
(Jeremi Przybora)

Marta Nocoń
Wpis z fanpage Teatru VARIETE, 30 maja 2017.1U8A0978

<< wróć